Zakładki:
Zeby napisac emaila:
|
wtorek, 27 października 2009
Welcome back
Czyli witam serdecznie i anonsuje wielki powrót. No, bez przesady, ale
okazja jest by znowu troche pomarudzić, by znowu trochę poutyskiwać, by
też pokazać, że życie na emigracji nie jest takie złe. Zatem 18
października AD 2005 piszący te słowa, schodząc po schodkach z samolotu
rejsowego Air-Polonia, relacji Poznań-Dublin po raz pierwszy dotknął swą
stopą wielkości 7 (bądź jak kto woli 41) ziemi wyspiarskiej. NIe stety
nie pamiętam, która to byla stopa, lewa czy prawa, ale chyba patrzać, i
pamiętając bieg wydarzeń, to chyba była prawa. Zatem muszę się zebrać w
sobie, i niedługo wrócę z pokaźną ilością mojego marudzenia,
utyskiwania czyli to co czytelnicy lubią najbardziej. W wielkim skrócie będzie o tym, co mnie zaskoczyło na plus i minus oczywiście, czyli małe 'resume' z pięciu lat, będzie o różnicach kulturowych po między wysparzami a europejczykami - czytaj Polakami. Będzie o związkach, będzie o smutkach i radościach. Będzie o braku pracy i o nadgodzinach... Po prostu 5 lat na wyspie. Oczywiście zawsze, do każdego wpisu będzie bardzo adekwatna ilustracja związana z moimi ulubionymi klockami LEGO... Tia... ![]() fi
wtorek, 07 lipca 2009
Letnie przesilenie, czyli krótki, chaotyczny miszmasz
Well, zaczęło się w lipcu, 4 lata temu, a może 5? Kurcze, już się gubię... Zatem Blog, pisanie, uzewnętrznianie się. Czy to będzie ktoś czytał? Czy to będzie ciekawe? Czy wogóle to potrzebne? Chyba takie myśli miałem te 4 (5) lata temu, już prawie spakowany do wyjazdu do Eire. Tia - tak było.... wtedy. Jak jest teraz po tych czterech, prawie pięciu latach życia w innym kraju, mogliście sie dowiedzieć z tego m.in bloga. Dużo literek, dużo pozytywnych i złych wibracji... ale nadszedł czas blogowych wakacji, czyli nie zamykam, ale zawieszam (jak już zauważyliście) pisanie... ![]() Jak by ktoś pytał, to żyje, i mam się dobrze. Praca jest. Kasa jest (oczywiście wciąż za mało), pogoda ducha jest, i ta pogoda za oknem, czyli od półtora miesiąca w Irlandii słońce i iście letnia athmosfera... Jak by ktoś pytał, to wciąż jestem w Irlandii. W sumie wciąż, (z dużymi przerwami) ale urozmaicam sobie wyjazdami wszelakimi, i na złość kryzysowi, latam po świecie, i poznaje... różne kraje... Grunt to ne marudzić... Jak by ktoś pytał, czy wciąż będę pisał na blogu, to muszę was rozczarować, może zasmucić, a może wcale nie - bo ile można słuchać marudy. Ot za dużo właśnie marudzenia było ostatnio, nie dzieje mi się źle, jak pisałem zadowolony z życia jestem, choć zawsze być mogło by lepiej... ale Irlandia, Irlandczycy i to co się dzieje wokoło, powodowały u mnie (czasem) złe wibracje, które za często przelewałem na bloga. Dlatego zawieszenie, dlatego... piszę gdzieś indziej, i staram się pisać pozytywniej. Kto znajdzie, ten znajdzie... ;-))) ![]() Tia i na koniec pewnej osobie życze by w końcu stała się pieprzoną egoistką, i w końcu zaczęła myśleć w końcu o sobie. Będą ofiary, krew, pot i łzy, ale nikt ne mówi że będzie łatwo w ten sposób żyć. Przynajmniej będzie normalniej... i z biegiem czasu napewno szcęśliwiej... Take care, anyway.
poniedziałek, 16 lutego 2009
REKLAMA ::: REKLAMA
![]() Nowy rok, nowe wielkie postanowienia, nowe cele. Czy masz mnóstwo chęci i jeszcze więcej energii? Właśnie, tylko jak zacząć? Boisz się o tym porozmawiać, nie czujesz się pewnie w dialogu? Zatem zapraszamy Cię serdecznie do naszego grona, gdzie będziesz mógł stawić czoła swoim problemom, a co ważniejsze rozmowa, i nauka przemawiania, wyrażanie swoich emocji - dzięki nam będzie od dziś już tylko łatwiejsze. Nasz własny i jedyny polski KLUB TOASTMASTERS w Dublinie - poprostu - mówimy po ludzku! my-cogito.org
piątek, 13 lutego 2009
Święty Walnięty...
Czyli już nieby powiedział gutbaj, ale jeszcze jedno zdjęcie go urzekło, ni nie mógł sie pohamować... Zatem, komunistyczne świeto, niby świeto, czyli tryumf komercji i kochania sie na jeden umówiony znak... Eeee A On woli takie walentynki... Nieprawdaż, ze urocze? ![]()
wtorek, 10 lutego 2009
Simple life...
Czyli miło było, się skończyło. Czas coś zrobić z tym pisaniem i popisywaniem się, z tym, jak niektórzy trafnie zauważyli marudzeniem. Coś trzeba zmienić, coś trzeba zrobić inaczej, coś trzeba poprostu zrobić, bo jeśli coś nie powoduje radości, nie powoduje zadowolenia, to nie ma sensu tego robić. I wcale tu nie ma jednomyślności apropo pisania, ale ogólnie chodzi o postawy życiowe jednostek ludzkich. Zatem Simple life... Another life... Another time... Merci tellement de tous, et voyez-vous dedans le mois prochain. Le même auteur, mais dans différentes voies. ![]()
poniedziałek, 09 lutego 2009
Post weekendowe zapalenie spojówek
Dla Katarzyny, co wczoraj w bluzce miala sprężyny, co najnowsze trendy w wymianie parkietuff nauczyć sie musi, dla Frozee, co wciąż jest leniwa, i ziewa i miast bałwany lepić dublińskie, w domu się jak pisałem leni, zamiast szukać w Phoenix parku... jeleni... I oczopląs dla Zosi, co córke na rękach lubi nosić... Zatem dla tych panienek, LEGO zestaw dla spokówek zapalenia idealny... ![]()
piątek, 06 lutego 2009
Zimowe opowieści - part II
Serdecznie
witam ponownie i zapraszam na może przed ostatnią notkę. Potem będzie czas na powiedzienie sobie goodbye... Ale to
zapewnie za czas jakiś. A dziś temat, do którego autor chyba podszedł
znowu zbyt emocjonalnie i jak zwykle probując operować stereotypami, jak
zwykle posunął sie za daleko w swoich osądach i przemyśleniach - czyli dziś o spodniach... Zatem... do działa... ups, do dzieła - czyli znowu będzie za długo i zbyt rozwlekle... Ale nie umie inaczej. ![]() Grypa szaleje na wyspie. Ludzie nie mieszą się w szpitalach, a warto dodać, że celtycki tygrys zapomniał o służbie zdrowia, więc nie jest najlepiej. Ale do rzeczy. Irlandia - jak napisał jeden z jego podcastowych kuleguff, to kraina deszczu. Nie, i jeszcze raz nie. Kulega się myli, choć mieszka tutaj prawie tak samo długo jak piszący te słowa. Deszcz tak - ale nie wciąż. No dobra, zatem troche pada. Irlandczycy są przyzwyczajeni i noszą na tą okoloczność 3 rodzaje (mniej lub bardziej wodoodpornych spodni). Pierwszy rodzaj spodni: Są to jeansy - najzwyklejsze, markowe bądź nie, ale lekkuchno za długie, co powoduje ich tzw jak mawiała jego mama, siąpanie się, czlu najzwyczajniej sie jakby próją u "podnóża". Wygląda to jak by ktoś je sprół, i teraz zamiast ładnie zawiniętej nogawki, wisi kilkanaście nitek jeansowych. Pół biedy jak Jest sucho, nitki się przydeptuje, i jest git. Ale jak pada, nitki się naciągają, naciągają wodą, deszczem, chodnikową wilgocią i powodują moczneie się spodni do wysokości wczesnych kolan. Tia - to badzo częste zjawisko na lekko zmoczonych dublińskich ulicach! (czy ktoś ma problemy z wizualizacją?) Drugi typ spodni to zjawisko podobne, tylko zamiast jeansów mamy kultowy irlandzki dzianinowy dresik (bardzo często nie wiadomo czy owa osoba własnie wyszła z łóżka, czy do niego wlasnie wraca) bo irlandczycy kochają te dresy i w nich ponoć też śpią. Zatem dana osoba już jej na lekko mokrej ulicy, w swoim dresie, podobnie jak z jeansami, posiąpanymi i zmoczonymi do za kostki. Tia! Zareczam że da się w tym iść! Trzecie ulubiony zestaw spodniowy irlandzki to absolutne kuriozum. Są dwa zestawy. Dresowy i jeansowy. Ale diabel tkwi tutaj w szczegółach a raczej w długości nogawek. Tak, prosze sobie wyobrazić, że mamy spodnie (dresowe, jeansowe) duzo za długie, tak, że je zakładamy na dolną część ciała, tak że po założeniu nie widać... butów. NIe, nie spadają nie delikatnie, ale jakby jeszcze wogóle ich nie widać, bo wystają jakieś 14 cm za czubek buta. I gotowe. Wychodzimy. Irlandzka ulica, całkiem często mokra. I idziemy sobie dziarsko ulicą przydeptując sobie te 28 cm za dugie jeansy, lub dresowe spodnie, jak można się spodziewać posiąpane i mokre już do kolan! Ciężkie, naciągniete wodą, mokre do kolan. I to nie jakaś moda, ale poprostu codzienność. (czy ktoś ma problemy z wizualizacją?). Jeśli irlandzka dziewoja idzie w takim dresiku, głownie nastolatki, ale młode matki także spotykane, to można ją zobaczeć w towarzystwie markowej torebki, ze sklepu, gdzie nie ma cen... Aaa makijaż zazwyczaj też wysublimowany - tu ironii brak - irlandki są bardzo ladnie umakijażowane zazwyczaj!!! Dobry, długi dres, torebka on Lousa, makijaż że oko na maroko...i bon ton... Acha, grypa szaleje, bo po mimo mrozów, i niskich jak na irlandie temperatur, czyli koło zera, codziennnie można spotkać porannie, wzdłuż jego drogi do pracy, pół tuzina irlandczyków w krótkich rękawkach, albo babeczki w miniówkach, gołych nogach, we sweterkami przerzuconymi filuteryjknie przez ramie. No ja sie pytam - pili borygo czy jak? A emigranci w szalch, czapkach, rękawiczkach i puchowych kurtkach bo przecież piździ jak za cara!!! Kto tu jest jebnięty w mózg? No kto? Zimowe opowieści - part I
Serdecznie witam i zapraszam na może przed ostatnią, a może przed, przed ostatnią notke. Potem będzie czas na powiedzienie sobie goodbye... Ale to zapewnie za czas jakiś. A dziś temat, do którego autor chyba podszedł zbyt emocjonalnie i jak zwykle probując operować stereotypami, jak zwykle posunął sie za daleko w swoich osądach i przemyśleniach. Zatem... do działa... ups, do dzieła - czyli znowu będzie za długo i zbyt rozwlekle... Ale nie umie inaczej. ![]() Irlandczycy to debile. Debile i bezmózgi. Ale od początku. Od tygodnia w Dublinie i na "całych wyspach" pada śnieg. U królowej na wyspie tragedia - wyspa zamarzła. Na wyspie podzielonej, choć bez granicy - podobnie, choć tutaj natura jakby łaskawsza. Ale pada śnieg, piękny biały puch. Takiego Irlandia nie widziala od 1968, kiedy to była zima stulecia, i było prawie pólmetra śniegu. Tak, co niektórzy pukają sie w czoło, pół metra to ja mam od miesiąca na schodach i żadna tam zima... Ale Irlandia to ewenement. W irlandii częściej można spotkać kryzys gospodarczy, niż opady śniegu. NAprawdę. Ale jeśli już śnieg spadnie, to dopiero się dzieje. Zatem wróćmy do śniegu, który pada sobie przepięknie. I wygląda przepięknie dopóki, doputy nie spadnie na ziemie. W momencie kontaktu z matką ziemią natychmiastowo zamienia się w lepiącą, szarą maź. Niech ktoś nie myśli nawet o nuceniu piosenki "Dreamin' of a whire Christmas" - co to to nie! Ot śnieżek zamenia się z oblepiające obuwie "coś". I tu problem, bo choć temperatura oscyluje koło zera, to jeszcze to coś nie zamarza, ale też jeszcz enie jest płynne... Zatem Tragedia, irlandia Stoi. Na byle podjeździe na M50 - taka obwodnica miasta Dublina - ponoć największy parking Europy, zatem na byle podjeździe tworzą się mega korki, stłuczki, bliższe lub dalesz szpotkania III stopnia. Dlaczego? BO w Irlandii ( w Republice) oficjalnie nie ma żadnej piaskarki, ani pługu. W irlandii też nie słyszano o czymś takim jak OPONY ZIMOWE, które mniemam, rozwiązały by problem w 79%. Irlandia stoi. Dwie głowne stacje "niby metra" czyli DARTu zamarznięte, ludzie muszą iść kilometrami pieszo do pracy. Tia - to w końcu nic złego, ale epidemia grypy panuje i tu mamy problem - rozwiniemy go w kolejnej notce. Irlandia zamarznięta. Poranny spacer do pracy, po zamarzniętym "czymś" nie jest miły, ale ponad 30 lat życia w kraju, gdzie chodniki odśnieża się okazyjnie dało niezłą szkołę przetrwania. Zatem "piece of cake" taka poranna spacerkownia po chodniku, co wygląda jak bardzo zniszczone lodowisko, po meczu ligowym NHL. Ale, tu następuje epitafium i apogeum wpisu. Zatem, czy ktoś z czytelników zganie jak irlandczycy walczą z zeszłotygodniową plagą mrozów - czytaj zamarznięte szyby aut porannych? Otóż metody są trzy. PIerwsza - polać wrzątkiem (najlepiej gorącym) szyby auta. Autor sugeruje, ze za jakieś 5 minut szyby znowu zajdą mglą, zważając, ze poranne temperatury są bliskie zera, ale od dołu skali... Druga: włączenie wycieraczek na najszybszy bieg i czekanie kiedy gumy wytrą lud zalegający na szybie. Życzymy powodzenia. Trzecia - dla piszącego najzabawniejsza, choć najskuteczniejsza: Zatem należy zainstalować sie w aucie i włączyć ogrzewanie na maxa, co w wyziębionym przez noc auciei może potrwać koło 15-20 minut. Zwarzywszy, że tylko bogatski trzymają auta w garażach, a przed domami zalegają auta klasy średniej, z zazwyczaj mało wydajnymi agregatami wydzielającymi ciepło, to gratulujemy pomysłu. Jest skuteczny, ale trzeba wstać rano wcześniej. Plus, można poczytać zeszlotygodniowe gazety zalegające w bagażniku. Tia - dlaczego nie wspomniał tu piszący o metodzie najporstszej - czylli typowej, prostej skrobaczce do szyb? Hmmm? No bo...nikogo porannie ostatnio nie widział, czyniącego wlasnie takie ruchy. Pudełko od płyty cd, bądz coś innego, podobnego... coż za prostota i wydajność! Tia... Irlandia stoi. 2 cm śniegowej breji na ulicach - lotnisko zamarzło, bo zepluły im sie 2 (słownie dwa) pługi śnieżne do odgarniania pasa, poza tym nie wiedzą jak odlodzić pasy startowe... Może brak oleju w głowie i soli w sklepie jest problemem... Ten kraj coraz bardziej go zadzwia swoją bezradnością w niektorych sprawach. Siegają nieba, ale czasem są w dziurawych butach...
poniedziałek, 02 lutego 2009
Najlepsze widowisko na świecie
Ciężko mu na sercu, ciężko. Świat go nie rozumie, albo on nie rozumie świata... (...) Po porywającym widowisku tytuł najlepszej drużyny świata w futbolu amerykańskim zdobyli zawodnicy Pittsburgh Steelers, którzy w niedzielę pokonali w Tampie na Florydzie Arizona Cardinals 27:23. Fachowcy już określają ten mecz "najbardziej pamiętnym" Super Bowl. Przed rozpoczęciem czwartej kwarty Cardinals - prowadzeni przez 37-letniego quarterbacka Kurta Warnera - przegrywali 7:20. W ostatniej części meczu weteran jednak rozpoczął swoją niesamowitą serię udanych podań. Po jego zagraniach Larry Fitzgerald zdobył dwa przyłożenia i na 2 min i 37 sekund przed końcem meczu Cardinals objęli prowadzenie 23:20.(...) - tak napisali dziś w Wyborczej. On specjalnie to oglądał, by mieć swoje zdanie, by móć wiedzieć więcej. ![]() ![]() Hmm, ale ciężko dziś pisać, kiedy żółć zalewa mu klawiature, kiedy złość i beznadzieja tego co wczoraj widział, kumuluje mu się w czaszce, czasce, caszce? No w głowie... Zatem 10 przemyśleń. 1. Dlaczego ludzie piszą, że to najlepsze drużyny świata, skoro nie ma mistrzostw świata w tej dyscyplinie sportu, a panowie grają w zasadzie tylko w USA. Oczywiście jest Euroliga, ale to coś ala biedny kuzyn z Sanoka, trzymający pocztówke z LA, i śliniący się na ich widok. Upss, rekama, trzeba przerwać pisanie... 2. Dlaczego ludzie piszą, że to porywające widowisko, kiedy to nie prawda. Kiedy ponad 2,5 godzinne spotkanie rzeczywistego czasu gry ma 16 minut. Halo, czy kotś słyszy - 16 minut. Mecz składa się - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... 3. Dlaczego ludzie piszą, że to pasjonujące, kiedy goście ubrani jak troglodyci, nie widac twarzy, nie wiadomo, czy się śmieją, męczą czy płaczą, widać grymas bólu, krew z nosa, obtarte policzki, każde zatrzymanie to faul, rany... - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... 4. Dlaczego ludzie piszą, znaczy się Fachowcy już określają ten mecz "najbardziej pamiętnym? Mniemam, że dlatego, że przez prawie 3/4 spotkania, bo do tego czasu piszący te słowa dotarł, potem zasnąl, nie działo się zupełnie nic, a obiektywnie oglądał i śledził boiskowe (bardzo nieliczne) akcje... - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... 5. Dlaczego ludzie piszą, że sport to zdrowie, kiedy zawodnicy obydwu drużyn, w większośći, to wstrętne dziady (niestety twarzy nie było widać) - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... z wielkimi brzuchami, ale nie takie umieśnione jednostki brzuszne, a najzwyczajniejsze zwaliste, tłuste bebechy! Czy sport to nie jest kondycja, fitnes, dobry duch i wygląd? Am I missing sth? 6. Dlaczego ludzie piszą, że to jest Football, - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... - skoro oni kopią tą piłke tylko raz, i to przy tzw podniesieniach, czyli stały moment gry. W zasadzie cały mecz wyglądał jak stały moment gry. 7. Dlaczego ludzie piszą, że ubrani jak troglodyci, to prawdziwi mężczyźni? - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... A co mają powiedzieć rugbyści, którzy w zasadzie bez żadnych zabezpieczeń (wkładka do szczneki i na głowe co wrażliwski zakładają gąbeczki) grają po męsku. Zatem po co te troglodyckie bary i obcisłe lycrowe spodnie z filuterskim ręczniczkiem? - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... 8. Dlaczego ludzie piszą, że to jest najbardziej oglądane widowisko na świecie? Chyba wiemy, bo w połowie, jest półgodzinna przerwa, i lecą reklamy... - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... A reklamy amerykańcom najlepiej wychodzą - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... 9. Kończymy, ale Dlaczego ludzie piszą, że to pasjonujące widowisko, skoro nie jest. Skoro co... - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... skoro co akcje, co dwie, są... rekalmy. Radakcja da sobie obciąć to co chcecie, że było czasowo więcej reklam, niż aktywnej gry na boisku. Czy ktoś idzie już po coś ostrego? 10. I dlaczego ludzie piszą, że to amerykańska kultura, że to tradycja, że to tak już musi być, bo ludzie kochają to?! Piszą, bo muszą - - ups, rekalma - trzeba przerwać pisanie... - bo i m za to płacą, nikt o zdrowych zmysłach by nie dotrwał do końca meczu dobrowolnie. Dla porównania, zparaszamy fanów footbalu, na piątek, 6 lutego, na mecz w rugby - Irlandia - Anglia. Zakończenie. Dlaczego ludzie wciąż piszą, że to Najlepsze widowisko na świecie...? tia... Redakcja ma inną teorie. Oczywiście że najlepsze, najlepsze widowisko... o świcie... NIedospany kibic Luty - Dublin śniegiem skuty
Dublin w śniegu, no może 1cm, ale na dachach aut białe co nieco... Tia. Zatem by podgrzać athmosferę, kiedyś mieliśmy taką świecką tradycję, by tydzien zaczynać dowcipami, czyli dziś powracamy z tematem... Dziś zimowo-miłosno-irlandzkie klimaty. ![]() Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia. ******************************************************* Jak irlandczyk wyobraża sobie romantyczny wieczór? - Mecz piłki nożnej przy blasku świec. ******************************************************* Jakie są wymiary typowej Irlandki?? 90-60-90 i druga noga to samo ******************************************************* Dzwoni tato do córki będącej na studiach zagranic - Cze córeczko, co słychać? - Zostałam prostytutką - Co?????????????????? Jak mogłaś?...... Ty szmato, Ty k........, Ty taka i owaka... - Ależ tato! Tato: Ty wiesz ile ja mam teraz ciuchów? Mam czesne i studia opłacone już do końca. Jeżdżę jaguarem. Siostrę zapraszam do mnie na wakacje, a Wam z mamą wykupiłam miesięczne wczasy na Majorce i kupiłam najnowszą Omegę - już tam czeka na Was... - Czekaj, czekaj........to mówisz, że kim zostałaś? - Prostytutką - AAAAA, przepraszam. A ja zrozumiałem, że protestantką... ******************************************************* Czym sie rozni sex oralny od analnego??? Kierunkiem atakowania przewodu pokarmowego. ****************************************************** Mezczyzna czyta gazete,rozkoszujac sie spokojnym porankiem. Jego zona zakrada sie do niego i uderza go ogromna patelnia w tyl glowy. - Za co to?! - krzyczy facet. - Co to za swistek papieru z imieniem Marlena w kieszeni twoich spodni? - dopytuje sie wsciekla polowica. - Alez, kochanie! Pamietasz,dwa tygodnie temu poszedlem na wyscigi konne,Marlena to imie klaczy,na która postawilem. Uspokojona malzonka wraca do domowych obowiazków. Trzy dni pózniej sytuacja sie jednak powtarza i mezczyzna ponownie przyjmuje cios. - A to za co? - pyta facet. - Twoja klacz dzwonila - wyjasnia zona. ******************************************************* Pani przedszkolanka pomaga dziecku zalozyc wysokie, zimowe butki. Szarpie sie, meczy, ciagnie... - No, weszly! Spocona siedzi na podlodze, dziecko mówi: - Ale mam buciki odwrotnie... Pani patrzy, faktycznie! No to je sciagaja, morduja sie, sapia... Uuuf, zeszly! Wciagaja je znowu, sapia, ciagna, ale nie chca wejsc..... Uuuf, weszly! Pani siedzi, dyszy a dziecko mówi: - Ale to nie moje buciki.... Pani niebezpiecznie zwezyly sie oczy. Odczekala i znowu szarpie sie z butami... Zeszly! Na to dziecko : -...bo to sa buciki mojego brata ale mama kazala mi je nosic. Pani zacisnela rece mocno na szafce, odczekala, az przestana jej sie trzasc, i znowu pomaga dziecku wciagnac buty. Wciagaja, wciagaja..... weszly!. - No dobrze - mówi wykonczona pani - a gdzie masz rekawiczki? - W bucikach. ******************************************************* Na skrzyzowaniu na swiatlach stal konny policjant. Za nim zatrzymal sie dzieciak, na nowiutkim, blyszczacym rowerku. >- Ladny rower! - mówi policjant - dostales go od Mikolaja? >- Taaaakk >- To w przyszlym roku powiedz Mikolajowi, zeby Ci przyniósl lampke - powiedzial policjant i wypisal dzieciakowi mandat za brak swiatel. Dzieciak wzial mandat, popatrzyl i mówi: >- Ladny kon, dostal go Pan od Mikolaja? >- Hehe, tak, tak - odpowiedzial rozbawiony policjant. >- To w przyszlym roku niech pan powie Mikolajowi, zeby dal mu ch**a miedzy nogami, a nie na plecach! ******************************************************* Ksiądz, pastor i rabin dyskutują, od kiedy zaczyna się ludzkie życie. Ksiądz: - Ludzkie życie zaczyna się od połączenia się komórki jajowej z plemnikiem. Pastor: - Ludzkie życie zaczyna się od zagnieżdżenia się zygoty w macicy. Rabin: - Ludzkie życie, panowie, zaczyna się, jak pies zdechnie, a dzieci dorosną i pójdą sobie z domu... ******************************************************* Irish government asked a question for its citizens: 'Is the Polish immigration a serious problem?' 35% respondents said: 'yes, it is a serious problem!' 65% respondents said: 'absolutnie kurvva żaden!' ******************************************************* Blondynce dzwoni telefon w torebce. Grzebie, grzebie i po chwili niepowodzeń mówi: - No tak, pewnie zgubiłam ******************************************************* Blondynka wypełnia formularz: Imię: Maria Nazwisko: Kowalska Urodzona: tak ******************************************************* Na dyskotece Jasiu podchodzi do siedzącej dziewczynki i pyta: - Zatańczysz? - Tak. - To dobrze bo nie mam gdzie usiąść. ******************************************************* Na ulicy całuje się facet z babką. Podchodzi do nich gość i tak przez ramię zagląda. Raz zagląda, obchodzi w kółko i znowu zagląda i tak dłuższy czas. W końcu facet się zdenerwował i do gościa: - Panie co pan zboczeniec jakiś?!!! Gość: - Nie, ale żona ma klucze... | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||