Fi
wtorek, 24 września 2013
Practical Arrangement
Czy ja proszę o zbyt dużo?
Czy to takie niestosowne?
Byśmy ty i ja niedługo
Mogli zawrzeć tę umowę

Nie, nie proszę o zbyt dużo
Zawsze byłem realistą
To, co tutaj proponuję
To umowa, i to wszystko



Mieszkać pod wspólnym dachem
Mieć zawsze dokąd wrócić
Możemy spać osobno
Ja mogę się nauczyć

Nie mówię, że znajdziemy razem
szczęście co nie kończy nigdy się
Czy to w ogóle jest możliwe?
Prawdopodobnie nie

Ale możemy się umówić
Zawrzeć pewien pakt
I może z czasem mnie pokochasz
Kiedyś tam

Nie obiecuję że dostaniesz
Wszystko o czym tylko śnisz
Lecz to praktyczne rozwiązanie
Po co w samotności żyć?

Mogę być ojcem twego chłopca
Mogę przy tobie zawsze być
Czy to aż taka zła opcja
By za mnie wyjść?

Mieszkać pod wspólnym dachem
Mieć zawsze dokąd wrócić
Ja będę sam gotował
Nie musisz się tego uczyć

Nie mówię, że ta propozycja to najlepsze
Co dziś możesz mieć
Nie mam zamiaru oszukiwać
Ty nie dasz się zwieść

Ale możemy się umówić
I zawrzeć pewien pakt
Może nauczysz się mnie kochać
Z biegiem lat

Pewnie nie taką miłość
wymarzyłaś sobie w snach
Lecz może z czasem mnie pokochasz
Kiedyś tam

 ® Gordon Sumners - nowa płyta "The Last Ship"
Bardzo polecam!

niedziela, 15 września 2013
Niki
Życie to nie jest kino. W większości filmów mamy amerykańskie "happyendy". Potfory zjadają ludzi, ale populacja ludzka w końcu znajduję broń by je unieszkodliwić.Dzielni amerykańscy żołnierze walczą z terorystami, prezydent macha gwiaździstą flagą i na końcu świat jest szczęśliwy. Życie to nie kino, choć i w nim znajdziemy tragedie, smutki, nieszczęścia i porażki. Ale film się kończy, wszyscy rozchodzą się do domów, ale my zostajemy wciąż z tym z czym przyszliśmy na seans...


Kino staje się po mału dla niego przeżytkiem. Bo bilet drogi, bo reklamy po 40 minut, bo chipsy drogie i napitki w cenie nie przystępnej. Ale mimo to wybrał się z nadzieją, że coś znajdzie... Bo chyba wygodniej w domu, przed komputerem czy telewizorem. Chyba...

Został aż napisy zniknęły. Serce biło mocniej, wypieki, choć ciemno było na pewno oblały jego bladą twarz, muzyka fantastyczna wciąż brzmiała. I nie był sam, kilkoro ludzi  zrobiło to samo. Czekało, patrzyło, czytało kto, kiedy dlaczego...

Historia znana, bo walka Niki Laudy i James'a Hunt'a to historia jakich wiele. Walka, rywalizacja tego dobrego z tym złym. Tego porządnego, z tym lużnym i mającym wszystko w poważaniu. Jedno ich jednak łaczyło. Pasja. Prędkość. Podium.

I niby film prosty, bez zbędnego patosu, bez zbędnych słów, nawet powiedzieć można oszczędny w emocjach i przekazie, ale to było to, co od kilku dni wciąż powoduję, że jego poliki się rumienią, a w głowie wciąż słychać ryk silników... 
Może to tylko nadmierna wrażliwość, która powoduje u niego ostatnio nadmierne zmęczenie mózgu. Może to tylko za dużo myśli, które ostatnimi czasy świdrują jego głowe... A może to tylko bardzo dobry film o bardzo ważnej rzeczy... A może po prostu film trafił na podatny grunt i zamieszał mu do końca w jego łepetynie...

Tego nie wie już nikt...
niedziela, 10 czerwca 2012
Na bogato ::: Dzień 2
Drogi Dzienniczku. W pierwszych słowach mego listu pragnę cie ponownie gorąco pozdrowić. Dziś śpieszę z najnowszymi informacjami o igrzyskach, które odbywają się w pewnym słowiańskim kraju, podzielę się też kilkoma informacjami dotyczącymi pewnej pani, co tak długo jęczała i stękała, aż udało jej się wygrać pewien turniej grając paletkami. No i Messi ustrzelił trzy bramki, grając z Brazylianami. Oj będzie bogato...



Zatem drogi Dzienniczku. Dziś odbyły się na igrzyskach. Ci fajniesi, od klocków Lego grali z tymi, co z Maryśką są w komitywie. Drugi mecz to użelowany fircyk, co w połowie zmienił nawet fryzurę, czyli on i jego najdroższa w europie drużyna grała z Helmutami. O, to dziś dzienniczku będzie na rozkładzie.



Jasny holender, jak oni to zrobili, że przegrali. Ulubiony kraj, drogi Dzienniczku, czyli płaskolandia legowa dokopała drugiej płaskolandii, czyli jednym się chciało grać, choć nie za bardzo się tym chwalą, a drudzy się tym chwalą bardzo, ale coś i ne wychodziło. Tak czy owak, jasny holender, mecz nudny jak życie w obydwu krajach i jedna tylko brameczka.
A nie wiem czy słyszałeś, drogi dzienniczku, że podobno jeden duńczyk, zabił szweda finką... w norwegii... Zatem reasumując, się cieszę, że legoludziki wygrały...



Na bogat drogi Dzienniczku. Każdy jeden z piłkarzy tych ciemniejszych, upss, przecież u naszych somsiadów, też od niedawna sami ciemni grywają, zatem każdy jeden portugal warty więcej niż cała nasza polska kopanina razem wzięta. No nie ważne, piniundze nie grają, co widać było. Zresztą jak zwykle, Krystyna płakała po meczu, zmieniając fryzurę w połowie. Dlaczego go nie wypieprzą z drużyny, tego nie rozumiem... A niemcy? No zagrali jak grali w dobrych latach 80-ych. Bez polotu, bez finezji, ale jak to niemcy, wygrali... I tak się skończyło. Znowu nudno i znowu nieciekawie. Dzień do dupy, bo nawet jęcząca Maryja, której za te jęki ne powaam drogi Dzienniczku wcale - wygrała z malutka włoszką.

Zatem to na dziś tyle...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 228
| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30