...

Wpisy z tagiem: jesus

środa, 06 stycznia 2010
Szczęśliwego Nowego Jorku
Głęboki wdech i lecimy. Nowy rok. Nowe postanowienia. Nowe plany... wogóle ponoć nowy rok, to najlepszy czas by zacząć coś, albo skończyć z czymś. Można też skończyć ze sobą, bo ponoć okreś świąteczno-noworoczny to czas samobójców i tych, co nie radzą sobie ze sobą. Jezusa zaciukali trochę wcześniej, więc wydaje nam si, że to powinna być jedyna ofiara na każde święta. No można jeszcz epoświęcić karpia - jak ktoś lubi.

Dzisiejsza notka ma charakter bardzo szczególny, iż będzie to notka pozytywna. Dość jadu, dość marudzenia i malkontenctwa. Dość utyskiwania na autochtonów, co zalewają się w pubach na umór, sądząc, że to najlepszy rodzaj rozrywki. Dość marudzenia na nie gospodrarność i na małomiasteczkowość tutejszej społecnzości. Dziś autor będzie pisał pozytywnie. Znaczy się nie będzie marudził ani utyskiwał.



Minęło lekko ponad 5 lat, jak piszący te słowa mieszka w danym kraju. Wyspa - znaczy się. Irlandia. Miasto stołeczne na D. Wiadomo. Gdyby mu sie nie podobało, to by nie siedział - pewnie pomyślicie, co jednak kłóci się pewnikiem z tym co jakiś czas ów autor bloga wypisuje. No bo marudzi - nieprawdaż?
No to dlaczego wciąż tu siedzi? Są dwa wyjścia. Albo nie jest tak źle jak opisuje, używająć innej poetyki-retoryki - ot tak sobie piszę, bo lubi, amarudzenie mu najlepiej wychodzi, albo siedzi tu, bo się zasiedział, i nie ma odwagi na dalsze ruchy, choć bardzo chce.

Tak, pięć lat minęło i chodząc dziś ulicami maista stołecznego, myślał co ma dziś napisać. Co jest największym plusem 5 lat emigracji.
Otóż odpowiedź jest prosta: Rugby. Tak, rugby i to jak to wszysko wygląda podczas, przed i po meczu. Piłka nożna która nie jest sportem masowym, ale tylko wyniesionym do tej ranki nie dorasta do pięt Rugby. I nie chodzi mi o grę jako taką, ale o zachowanie zawodników, o ich nastawienie, o ich zaangażowanie. O to, jak szanują przeciwnikow, jak wlaczą, jak nie udają, bo w rugby nie ma udawania (odwrotnść amerykańskeigo rugby czyli "football'u").
Irlandzka drużyna - zieloni. Od kilku lat ten sam skład, od roku nowy trener. Pan Daclan Kidney, który odmienił drużyne i wygrał w tym roku prawie wszystko co było do wygrania w Europie. Rugby się ogląda. Rugby się czuje. Rugby się przeżywa i wie, źe jak wpomnieliśmy, zawodnicy dają z siebie wszystko. I co najważniejsze, nie sa jakimiś naburmuszonymi gwiazdami w stylu piłkarskich donżuanów.
Tak - Rugby to pierwsza rzecz, którą stawiamy na piedestale.
Potem można by w kolejności dodać multikulturowość społeczeństwa w którym żyje nasz podmiot liryczny, czyli autor bloga, potem otwartość i przyjazność autochtonów (pod warunkiem, że nie są na rauszu, bo wtedy już nie są tacy mili dla emigrantów). Ludzie po prostu się uśmiechają na ulicach, albo inaczej, nie są takimi smutasami jak np.: Polacy. Polska to smutny kraj, kochany, tak, ale smutny. A ludzie jeszcze bardziej...

Może wrócimy do podsumowań, bo warto by skupić się na tych 5 latach. Warto po prostu powspominać, podzielić i pomnożyć... tu dodać, tam odjąć, by mieć rachunek tego czasu.

Zatem radości na nowy rok, i zdrowia... i Szczęśliwości.
Niniejszym, pragniemy dodać, iż dzisiejszy wpis, sponsoruje film, o jakże pozytywnym, polskim wydźwięku czyli Szczęśliwego Nowego Jorku